Kontrowersyjna propozycja znów na stole: tyle mogą kosztować kredyty dla Polaków. Ekspert: „to horrendum”

Powraca koncepcja oparcia hipotek o stopę referencyjną NBP – według wyliczeń raty byłyby wyższe

Na agendę wraca budzący spory postulat, aby banki mogły wyliczać oprocentowanie kredytów hipotecznych wprost ze stopy referencyjnej NBP, do której doliczana byłaby marża. Z ustaleń money.pl wynika, że taki zapis może zostać dopisany do już procedowanego projektu ustawy. Przeprowadzone wyliczenia pokazują, że w obu wariantach symulacji kredytobiorcy ponosiliby wyższe koszty miesięczne.

Reforma WIBOR miała w założeniu przynieść ulgę osobom spłacającym kredyty, jednak kolejne elementy układanki wskazują, że ciężar zmian może finalnie w większej mierze spaść na kredytobiorców. Najpierw okazało się, że samo usunięcie WIBOR nie przekłada się automatycznie na tańsze finansowanie. Następnie harmonogram całego przedsięwzięcia przesunięto: zamiast końca 2027 r. mowa jest o terminie 2036 r. Potem w przestrzeni publicznej pojawiła się propozycja szerokiego aneksowania ponad 3 mln umów. Teraz do katalogu koncepcji dochodzi kolejny wariant – kredyty hipoteczne oprocentowane stopą referencyjną Narodowego Banku Polskiego, powiększoną o marżę banku.

Sama idea nie jest nowością. Prezes Związku Banków Polskich Tadeusz Białek mówił publicznie w lutym, że sektor sygnalizował taki kierunek już dwa lata wcześniej. Jednocześnie wskazywał, że stopa referencyjna NBP nie spełnia definicji wskaźnika referencyjnego w rozumieniu unijnego rozporządzenia BMR, dlatego zastosowanie jej w hipotekach wymagałoby korekty przepisów ustawowych.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że zwolennicy tego podejścia nie rezygnują i dążą do wprowadzenia odpowiedniego zapisu do projektu ustawy o rozwoju rynku finansowego i zwiększeniu jego stabilności, który znajduje się obecnie na etapie opiniowania. Upublicznione założenia projektu obejmują już wątki związane z reformą wskaźników, w tym zastąpienie WIBOR nowym wskaźnikiem poprzez aneksy do umów. W tej wersji dokumentów nie ma jednak zapisu, który wprost dopuszczałby stopę referencyjną NBP jako niezależną podstawę oprocentowania. Rząd planuje przyjąć projekt w trzecim kwartale 2026 r.

Na to, że stopa NBP od dawna pozostaje w polu zainteresowania osób odpowiedzialnych za reformę, wskazuje oficjalna rekomendacja Narodowej Grupy Roboczej. To ciało, w którym zasiadają przedstawiciele rynku finansowego i instytucji publicznych, odpowiadające za przygotowanie i przeprowadzenie całej operacji. W rekomendacji zapisano, że instytucje finansowe mogą wykorzystywać nie tylko PolSTR, ale również inne stawki i stopy, „w tym w szczególności stopę referencyjną Narodowego Banku Polskiego” – o ile nie koliduje to z przepisami prawa. I właśnie zgodność z prawem jest dziś barierą.

Obowiązujące regulacje są w tym zakresie jednoznaczne. Ustawa o kredycie hipotecznym zakłada, że jeśli strony nie uzgodniły stałej stopy, to oprocentowanie ustala się jako suma wskaźnika referencyjnego oraz marży określonej w umowie. Żeby bank mógł zaoferować klientowi kredyt liczony bezpośrednio od stopy NBP, konieczna byłaby więc zmiana obecnych zasad. Formalnie wyglądałoby to prosto: zamiast PolSTR powiększonego o marżę pojawiałaby się stopa NBP powiększona o marżę. Różnice ujawniają się jednak po podstawieniu konkretnych wartości do wzoru.

W tym celu wykonano symulację dla pięciu przykładowych kredytobiorców. Każdy z nich zaciągnął w sierpniu 2021 r. identyczne zobowiązanie: 500 tys. zł na 25 lat, spłacane w 300 równych ratach. Jedyną zmienną był mechanizm ustalania oprocentowania. Pierwszy wariant oparto na WIBOR 12M, drugi na WIBOR 6M, trzeci na WIBOR 3M, czwarty na PolSTR 1M, a piąty na stopie referencyjnej NBP.

Porównanie objęło pierwsze 59 rat przypadających od sierpnia 2021 r. do czerwca 2026 r. To przedział obejmujący cały „szok stóp procentowych”: start od niemal zerowych poziomów, następnie dynamiczny cykl podwyżek, a później etap obniżek. Sierpień 2021 r. wybrano jako moment tuż przed rozpoczęciem podnoszenia kosztu pieniądza z rekordowo niskiego pułapu. WIBOR już wówczas uwzględniał oczekiwania dotyczące przyszłych decyzji NBP, a mimo to w symulacji wypadł taniej niż nowy wskaźnik. Choć PolSTR jest opracowywany od czerwca 2025 r., dostępne są dane historyczne sięgające 2021 r., co umożliwiło zestawienie obu podejść w tym samym okresie.

W wariancie, w którym rata była płatna 24. dnia miesiąca, suma wpłat za 59 rat wyniosła (podano podstawę oprocentowania i łączną kwotę): WIBOR 12M – 206,2 tys. zł; WIBOR 6M – 210,8 tys. zł; WIBOR 3M – 211,1 tys. zł; PolSTR 1M – 212,4 tys. zł; stopa referencyjna NBP – 218 tys. zł.

Dane z symulacji wskazują, że przy przyjętych założeniach wariant oparty na stopie referencyjnej NBP prowadził do najwyższej łącznej kwoty rat w analizowanym okresie, a pozostałe konstrukcje mieściły się poniżej tego poziomu. Jednocześnie temat stopnia dopuszczalności stopy NBP jako podstawy oprocentowania pozostaje powiązany z potencjalnymi zmianami ustawowymi procedowanymi w 2026 r.

Kamil Szydłowski
Ekspert Finansowy

keyboard_arrow_up